Virginia Satir w swojej książce „Rodzina. Tu powstaje człowiek” porusza wiele ciekawych kwestii. Najwspanialsze jest to, że to nie są to aż tak odkrywcze sprawy, które możemy poznać dopiero jak przeczytamy wszystkie mądre książki. To, co pisze jest bardzo logiczne. Jednak często zapominamy o wiedzy, jaką już posiadamy. A V. Satir pisze bardzo prosto i jasno o tym, co tak ważne dla każdego z nas – poczuciu własnej wartości.
Na początek bardzo ważne i jakże logiczne stwierdzenie: „Osoba, która nie ceni samej siebie, będzie oczekiwała, że inni – żona, mąż, dzieci – zaspokoją jej potrzebę bycia docenioną”. Każdy z nas zna taką osobę, która ma olbrzymią potrzebę bycia chwaloną, aby jej działania zostały docenione. Dla osób wokół na dłuższą metę bywa to męczące, ponieważ często towarzyszą temu manipulację, aby ktoś dostrzegł jaka jestem wspaniała, zdolna, pracowita, uczynna, koleżeńska itp.
Silne poczucie własnej wartości (nie mylić z egoizmem czy narcyzmem!) umożliwia nam osiągnięcie szczęścia, zdrowia, pozwala tworzyć i utrzymywać satysfakcjonujące dla nas związki z innymi, umożliwia nam bycie odpowiedzialnymi za siebie ludźmi.
To, co jest bardzo istotne z perspektywy dzieci wychowywanych przez niepewnych siebie rodziców – pamiętajmy, że każdy z nas jest istotą jedyną w swoim rodzaju. Niedopuszczalne jest, żebyśmy kogoś modelowali według naszych własnych oczekiwań. Nie możemy oczekiwać, aby dzieci żyły zgodnie z naszymi wyobrażeniami. Sami też nie chcielibyśmy, jako dorośli ludzie, podporządkowywać swoje życie wizjom własnych rodziców czy dzieci.
Jeżeli zaakceptuję fakt, że jestem osobą unikalną, wyjątkową to przestanę się porównywać z innymi ludźmi. A nie ukrywajmy – najczęściej porównujemy się z osobami, które są mądrzejsze, piękniejsze, bogatsze, mają lepszą pracę. Takie porównania niczemu nie służą, oprócz rzecz jasna osłabiania poczucia własnej wartości. Aby to poczucie rosło potrzebna jest akceptacja nas, takimi jakimi jesteśmy. W przypadku rodziców – aby dzieci mogły się prawidłowo i bezpiecznie rozwijać, ważne jest abyście je zaakceptowali takimi, jakie są. Łatwo się mówi? Każdy z nas chociaż raz spotkał się z głośno wyrażoną nie akceptacją ze strony rodziców, czy to wyboru szkoły, studiów, ubioru na rodzinne spotkanie, imienia dla dziecka, koloru ściany na korytarzu wie, jakie to jest bolesne. I irytujące. Nie fundujmy takiego zachowania samym sobie czy też własnym dzieciom.
Virginia Satir pisze coś takiego: „nasz cel (jako rodziców) to: nie mieć w stosunku do dziecka żadnych oczekiwań. (…) Takie podejście czyni z rodziców raczej odkrywców i badaczy, niż twórców i sędziów”. Jaka cudowna zmiana perspektywy! Być odkrywcą własnego dziecka, a nie jego kreatorem. Myślę sobie, że podobną strategię możemy zastosować wobec siebie samych: nie spełniajmy oczekiwań wszystkich dookoła, obserwujmy siebie i sprawdźmy, co jest zgodne z nami, co nam odpowiada.
Autorka pisze też o kwestii, o której nigdy nie myślałam, a która wydaje mi się szalenie ważna – wyobraźcie sobie taką scenę: ty i twój partner/partnerka kłócicie się (nie ważne o co), macie miny pełne gniewu, w tonie waszego głosu słychać złość. W trakcie waszej kłótni pada imię waszego 3-letniego dziecka, które jest gdzieś obok. I teraz refleksja: tak małe dziecko może jeszcze nie rozumieć treści przez was wypowiadanych, może nie zrozumieć sensu całej kłótni. Jednak to, co zarejestruje to gniewnie wypowiedziane swoje imię przez rodziców. Co na jego miejscu byście poczuli? Mi się nasuwa lęk. A lęk nie jest emocją budującą poczucie własnej wartości. O ile takie kłótnie zdarzają się sporadycznie, to nic takiego się jeszcze nie stanie. Gorzej jeśli zdarza się wam kłócić regularnie i używać imienia dziecka. Co w takiej sytuacji zrobić? Podejść do dziecka i wyjaśnić mu, na ile będzie w stanie zrozumieć, co właśnie zaszło. „Mówienie ze złością, a mówienie o złości to nie to samo”.
Kilka rad dla rodziców od Virginii Satir, jak pomóc dziecku uzyskać odpowiednie poczucie własnej wartości:
-
Zwracaj się do dziecka, mając oczy na poziomie jego oczu, używaj jego imienia, dotykaj go w czuły sposób, uważnie używaj zaimków „ja”, „ty”.
-
Zwracaj uwagę na to, w czym jest podobne do innych, a w czym się od nich różnij. Mów o tym z akceptacją.
-
Pozwól mu rozwijać jego własne zainteresowania, cierpliwie towarzysz mu w rozwijaniu się w wybranej przez niego dziedzinie.
-
Pozwalaj się przeprosić, gdy dziecko coś nabroi – gdy to robi nie osądzaj go, nie poniżaj.
-
Gdy popełni jakiś błąd – nie osądzaj go, nie poniżaj.
„Czasem wyobrażam sobie, co by było, gdyby pewnego ranka wszyscy obudzili się z wysoką samooceną. Sądzę, że cały świat wyglądałby zupełnie inaczej. Ludzie traktowaliby siebie i innych uprzejmie, realistycznie, z szacunkiem i miłością”. Dlatego warto wspierać własne i innych poczucie własnej wartości 🙂
ff
Opracowanie własne na podstawie: Virginia Satir „Rodzina. Tu powstaje człowiek”




